
Jest to piękna opowieść wyjaśniająca, skąd na ziemi wzięła się pieśń czyli muzyka i śpiew. Okazuje się bowiem, że Bóg stworzył bardzo ładny świat, z falującymi morzami, lądami koloru czekolady, na nich góry przysypane śniegiem, u podnóża kwitnącą różnymi kolorami roślinność, zwierzęta, ptaki i ludzi, lecz zapomniał dać im głosu. Wszędzie panowała więc cisza, było niemo i smutno. Król ptaków, orzeł, również przyzwyczaił się do tej ciszy, l wszystko toczyłoby się dalej tak samo, gdyby przypadkiem orzeł nie wzbił się bardzo wysoko i nie dofrunął do nieba. Ujrzał tam, jak aniołowie z wiązki pereł biorą po jednej do ust i rozpoczynają śpiewy. Ptak zachwycił się anielskimi trelami, ze wzruszenia płakał i śmiał się. Gdy powrócił na ziemię, było mu smutno, nic z otaczających wspaniałych rzeczy nie cieszyło go. Chował się po dzikich szczytach, znikał gdzieś na całe dnie i nikt ze zwierząt nie mógł mu pomóc. Myśl o śpiewie dręczyła go do tego stopnia, że postanowił ukraść naszyjnik z pereł. Zakradł się więc do nieba, gdy aniołowie pokładli się spać, ostrym dziobem i szponami otworzył szkatułkę i wykradł sznur pieśni. Przy tym skrzywił mu się dziob i wygięły szpony. Ale nie doniósł pereł na ziemię. W powietrzu sznurek pękł i drogocenne klejnoty rozsypały się. Jedna z pereł wpadła do morza i zaczęło ono śpiewać. Inna potoczyła się w las i zaszemrał strumyk. Najwięcej z nich zostało połkniętych przez ptaki. Odtąd ich śpiew rozbrzmiewa wokół i uprzyjemnia życie. Ludzie też zyskali na tej zdobyczy. Zaczęli mówić, mogli nawet śpiewać, nieme dotąd instrumenty przemówiły. Wprawdzie perły po kilku dniach „roztopiły się i w mgle wieczornej uniosły się znów do nieba”, jednak pieśń pozostała. Orzeł okazał się Prometeuszem ludzkości. Tak jak tamten ukradł bogom na Olimpie ogień i podarował ludziom, tak ptak wzbogacił ziemię o śpiew. Ten motyw wędrowny dobroczyńcy powtarza się w mitach i legendach. Istnienie więc na ziemi śpiewu, muzyki, talentu muzycznego zawdzięczamy królowi ptaków. Trudno byłoby sobie wyobrazić życie bez świergotu małych wróbelków, radosnego oznajmiania wiosny przez skowronka, czy wieczornych trelów słowika. Smutno byłoby bez dźwięków wydawanych przez instrumenty muzyczne, czy bez pięknych pieśni, jakie zawsze towarzyszyły ludziom. Każdy z nas otrzymał perłę pieśni. Jedni, jak wielcy kompozytorzy czy artyści, większą, inni całkiem małą. Jedno jest pewne: pieśń „towarzyszy w smutku i weselu, przy pracy i w boju”.
cze
pon
7
