cze
wt
15
admin


Nowela przenosi czytelnika do dziewiętnastowiecznej Warszawy. Ukazuje kamienicę przy ulicy Miodowej, typowy dom z bramą od ulicy i ciasnym podwórkiem wewnątrz. Przez tę właśnie bramę często wchodzili kataryniarze, ubodzy mężczyźni, którzy grą na tym prymitywnym „odtwarzaczu” zarabiali na chleb, a ludziom uprzyjemniali życie. Jedno z sześciopokojowych mieszkań zajmował starszy już człowiek, pan Tomasz. W młodości prowadził aktywny tryb życia. Pracował w sądzie, a wolny czas spędzał na rozrywkach. Gdy objął stanowisko mecenasa, ustatkował się, wynajął większe mieszkanie, urządził je i zamierzał się ożenić. Niestety, chociaż bardzo podobały mu się kobiety, nie potrafił żadnej z nich wybrać na towarzyszkę życia. Z czasem zaczął przejawiać większe zainteresowanie własnym wyglądem, wygodami i spokojem.„Sam nie wiedząc kiedy, stworzył u siebie galerię sztuk pięknych, którą coraz liczniej odwiedzali ciekawi. Że zaś był gościnny, przyjęcia robił świetne i utrzymywał stosunki z muzykami, więc nieznacznie zorganizowały się u niego wieczory koncertowe, które nawet damy zaszczycały swoją obecnością.” Był wyrafinowanym estetą, znał się doskonale na sztuce i dobrej muzyce.„Na koncertach wybierał miejsca odległe od estrady, ażeby słuchać muzyki nie słysząc hałasów i nie widząc artystów. Gdy szedł do teatru, obeznawał się wprzódy z utworem dramatycznym, ażeby bez gorączkowej ciekawości śledzić grę artystów. Obrazy oglądał wówczas, gdy było najmniej widzów i spędzał w galerii całe godziny.” Dziwactwem pana Tomasza była nienawiść do katarynek. Ich dźwięk przyprawiał go o zły humor. Czuł się rozdrażniony, twierdził, że „w katarynce duch (…) przeradza się w funkcję machiny i narzędzia rozboju” a kataryniarzy nazywał rabusiami. Dlatego płacił dozorcy dodatkowe wynagrodzenie za to, by nie wpuszczał kataryniarzy na podwórko.