maj
czw
27


Zbiór najpiękniejszych legend polskich rozpoczynają opowieści o najstarszych dziejach państwa polskiego, które znane są z „Kroniki polskiej” Galia Anonima. Mamy tu opowieść o trzech braciach, Lechu, Czechu i Rusie, którzy na czele swoich plemion wyruszyli na wędrówkę w poszukiwaniu miejsc do osiedlenia się. Lech powędrował na północ. Szedł długo przez wielkie, nieprzebyte puszcze. Wreszcie zatrzymał się na równinie nad brzegami Warty. Ujrzał tu żyzną ziemię, obfitość ryb i zwierzyny i tu postanowił pozostać. Na środku wielkiej polany rosło olbrzymie drzewo, a w jego gęstych konarach znajdowało się gniazdo orłów. Lech wziął to za dobrą wróżbę. Obrał białego orła za swój znak, a gród, który zbudował, nazwał Gnieznem. Jednym z pierwszych władców Polan był Popiel, mieszkający w Kruszwicy nad jeziorem Gopło, niedaleko od Gniezna. Był złym władcą, rządził krajem surowo i niesprawiedliwie. Chciał rządzić sam, bez rady starszych kmieci (tzw. wiecu). Z tego powodu dochodziło do konfliktów między kniaziem a kmieciami. W obawie o swoją władzę zaprosił na ucztę najznakomitszych gospodarzy i podał im zatrute przez żonę Niemkę jadło i napoje. Trupy zmarłych zostały wrzucone do Gopła. Wylęgły się z nich tysiące myszy i szczurów i ruszyły na Kruszwicę. Przerażony Popiel skrył się w murowanej wieży wznoszącej się na wyspie na środku jeziora. Gryzonie popłynęły za nim i zagryzły jego i całą rodzinę. Odtąd mówi się, że myszy zjadły Popielą. Następcą Popielą został Piast i zapoczątkował ród królów piastowskich. Ale zanim do tego doszło, był on zwykłym kołodziejem, szanowanym i kochanym przez innych kmieci. Zajmował się uprawą roli, pasieką i kołodziejstwem (wyrabianiem drewnianych wozów). Jego syn skończył właśnie siedem lat i zgodnie z odwiecznym zwyczajem rodzice przygotowali uroczystość postrzyżyn. Zaprosili sąsiadów, przygotowali duże ilości jadła i napojów.

maj
pt
21


Postać Janosika obrosła już legendą. Ten zbójnik góralski zasłynął ze swego sprytu, mądrości, ale też dobroci i litości wobec ludzi ubogich i cierpiących. Zdobytymi łupami dzielił się z innymi, szczególnie z potrzebującymi pomocy, skrzywdzonymi i wyzyskiwanymi. Dlatego uprawiany przez niego zawód, wprawdzie niecny i sprzeczny z przyjętymi normami moralnymi, w tym wypadku nabiera cech bohaterstwa i poświęcenia. W takiej też postaci czyny Janosika zostały przekazane w ludowych opowieściach. Janosik, legendarny harnaś, stał się bohaterem słowackich pieśni i opowieści prozą, które wyniosły go na słowackiego bohatera narodowego, obrońcę uciśnionych chłopów, mściciela ich krzywd. Inspirował również polskich twórców, np. S. Witkiewicza („Na przełęczy”) i K. Przerwę-Tetmajera („Ballada o Janosiku”). W reżyserii J. Passendorfera powstał film pt.„Janosik”. Legenda opowiada o życiu tego bohatera. Był studentem i wracał właśnie na wakacje do domu, gdy zabłądził w lesie. W końcu trafił do domu trzech czarownic. Poddały go one próbie wytrzymałości i odporności na ból. Wyszedł z niej zwycięsko. Wiedźmy orzekły: „Będzie z niego człowiek dzielny i wytrwały; warto, żeby został zbójnikiem. Musimy go oporządzić, jak należy, do tego rzemiosła”. Dały mu w prezencie czarodziejskie rekwizyty: ciupagę, na której mógł pokonywać odległości i która obroni od wszelkich niebezpieczeństw; koszulę i pas, które dadzą mu nadzwyczajną moc. Powiedziały także, że musi przejść jeszcze jedną próbę: okraść własnego ojca. Wrócił Janosik do domu. Następnego dnia ojciec wybierał się z pieniędzmi na jarmark. Przyszły Harnaś przebrał się, w swój cudowny strój, dopędził rodzica i odebrał mu pieniądze. W domu przyznał się do kradzieży i oddał zrabowane monety. Potem wyruszył w góry. Dobrał sobie kompanię rozbójników. Każdy z nich odznaczał się czymś nadzwyczajnym. Jeden podskakiwał do wierzchołka wysokiej jodły i ścinał go szablą, drugi łamał w ręku grube pnie drzew, inny kruszył w garści twarde kamienie. Drużyna pod dowództwem Janosika napadała na bogaczy, nigdy zaś na ubogich. Zdobyte skarby hojnie rozdawali biednym. Sława Janosika dotarła do cesarza w Wiedniu. Wysłał przeciw góralowi pułk żołnierzy.

maj
nie
16


Fragment powieści pod tytułem „Wilki. Mity i legendy” wyjaśnia okoliczności powstania starożytnego Rzymu. Oto w pobliżu rzeki, niedaleko wzgórza Palatyn, w kryjówce znajdującej się na zboczu góry, mieszkała para wilków. Właśnie urodziły się im wilczęta. Dorodna wilczyca wyszła ze skalnej szczeliny, by napić się wody w rzece. Skierowała swe kroki ku miejscu porośniętemu trawami, gdzie zwykle gasiła pragnienie. Jakaś tajemnicza siła kazała jej jednak udać się nieco dalej, „ku małej piaszczystej plaży, gdzie rzeka rozlewała się i płynęła leniwie”! gdzie kobiety przychodziły prać bieliznę. Gdy pochyliła się nad wodą, poczuła nieznany dotąd zapach. Dostrzegła płynący w jej stronę kosz. Mimo obaw zbliżyła się do zawiniątka, podniosła zębami białe płótno i ujrzała leżące w wiklinowym pojemniku dwa ludzkie noworodki. Byli to dwaj chłopcy, Remus i Romulus, synowie boga wojny Marsa i bratanicy króla Alby. Król ten, w obawie przed utratą tronu, kazał sługom odebrać dzieci matce i wrzucić je do w koszyku do rzeki Tybr. Wilczyca delikatnie przeniosła maleństwa do swojej nory i położyła wśród szczeniąt. Karmiła je swoim mlekiem przez cały rok. W opiece nad ludzkimi niemowlętami pomagał jej dzięcioł. Ostrzegał przed ewentualnym niebezpieczeństwem, przynosił maluchom słodkie jagody. Młode wilczęta stawały się coraz bardziej samodzielne, lecz obaj chłopcy jeszcze długo wymagali opieki. Gdy pewnego razu wilczyca wracała z polowania, ujrzała przed swoją kryjówką postać pasterza. Jak mówi legenda, odnalazł on parę niemowląt! zabrał je z wilczej nory. Przygarnął je i wychował. Gdy chłopcy dorośli, dowiedzieli się o swoim pochodzeniu. Zabili króla, który chciał pozbawić ich życia, przywrócili tron prawowitemu władcy. U stóp wzgórza Palatyn postanowili zbudować miasto. Wróżba z lotu ptaków wskazała, iż to Romulus zostanie królem. To on w miejscu, gdzie odnalazła i wychowała niemowlęta wilcza matka, wzniósł wielki i ogromny gród. Od swego imienia nadał mu nazwę Roma, czyli Rzym. Jego mieszkańcy uczcili pamięć wilczycy, która posłuszna nakazom bogów wy-karmiła dzieci. Wykonali w brązie pomnik zwierzęcia karmiącego ludzkie niemowlęta. Rzeźba ta, zwana Wilczycą Kapitolińską, znajduje się dziś w jednym z muzeów w Rzymie.

maj
sob
8


Legendy i podania są utworami zbliżonymi zarówno treścią, jak i formą do baśni. Występuje w nich powiązanie elementów realistycznych z fantastycznymi (np. smoki, syreny, bazyliszki, spersonifikowane zwierzęta, diabły, duchy). Najczęściej również zwycięża dobro, zło zostaje ukarane. Różnica polega na tym, że w legendach czas i miejsce akcji są zlokalizowane i zawierają chronologię historyczną. Są również silniej związane z realiami społeczno-obyczajowymi konkretnego środowiska.
Pierwsze wiadomości o życiu pradawnych Słowian pochodzą z kroniki Wincentego Kadłubka. Zamieszczone w niej legendy o Lechu, Popielu, Piaście i Kraku opowiadają o organizacji plemiennej naszych przodków, istotnych faktach historycznych (rządy Popielą i Piasta), zakładaniu miast polskich (Gniezno, Kraków), bohaterach reprezentujących uznawane społecznie wartości (Wanda, co nie chciała Niemca). Wśród podań liczną grupę stanowią te, które dotyczą miast, zamków, jezior, rzek i gór i wyjaśniają okoliczności ich powstania oraz nazw. Według jednego z nich Morskie Oko powstało z oka, które wypłakała zrozpaczona córka po wyklęciu jej przez ojca, gdyż wyszła za mąż za cudzoziemca. Tatry to w rzeczywistości zamienione w głazy po klątwie wojewody Morskiego pola, łąki, lasy i pałace, zaś siedem stawów tatrzańskich powstało z łez księżnej opłakującej śmierć swoich dzieci. Wiele zamków i pałaców posiada swoje legendy o duchach i zjawach pojawiających się nocą na murach. Bohaterami podań są również wyjątkowe postacie, które zasłynęły z jakichś nadzwyczajnych umiejętności lub czynów (Janosik, Twardowski). Przyjęcie chrześcijaństwa wzbogaciło literaturę polską o opowieści fantastyczne o podkładzie religijnym. W legendach święci i aniołowie wędrują po wsiach i miastach obdarzając magicznymi darami ludzi dobrych i ubogich, karząc złych i okrutnych. Podania! legendy stanowią ważną rolę w dorobku kulturalnym narodu. Są przede wszystkim zasobem wiedzy o życiu naszych przodków, ich kulturze, obyczajach i otaczającym ich świecie.

maj
wt
4

Bohaterką noweli jest matka -uboga kobieta miejska, wdowa, samotnie wychowująca syna. Mieszkają oboje w niewielkiej izdebce na poddaszu, z widokiem na zabudowania fabryczne i wielki komin. Dym unoszący się z niego stanowi dla kobiety obiekt ciągłych jej spojrzeń i stałej uwagi. W fabrycznym piecu palił jej Marcyś, który niedawno otrzymał posadę kotłowego, z czego był bardzo dumny. Praca ta stanowiła jedyne źródło utrzymania dwójki ludzi, chociaż na niewiele mogło ono wystarczyć. Życie chłopca składało się z wielogodzinnego podsypywania węgla do kotła oraz kilku godzin snu, a jedyną rozrywką były jego zabawy z kosem. Dla matki syn i opieka nad nim stanowiły główny cel życia. Kochała Marcysia miłością kobiety, dla której nikt inny nie liczy się. On zapewniał jej spokojną i bezpieczną starość, był obiektem starań i troski, codziennego porannego budzenia, oczekiwania na powrót, wiadomości, jak minął dzień. Nicią łączącą matkę i syna był dym z komina.„To jak żelazna gadzina wywijał się sam z własnych przegubów coraz wyżej, coraz wyżej; to jak leciuchna zasłona w powietrzu wiał siejąc przed siebie obłoczki różane; to jak z kadzielnicy prosto w górę szedł wełniąc się miękko po skrajach, to jak olbrzymi pióropusz pod słońce się palił, z komina jak z hełmu, wiatrem wiejąc; to się w jakieś postacie cudne wydłużał, w jakieś mary nieziemskie, w jakieś widzenia.” Kobieta widziała go stale, czy to przyrządzając chłopcu zupę na obiad, czy cerując jego ubranie, czy dziergając na drutach pończochy na sprzedaż. Stanowił dla niej dowód, że Marcyś żyje, pracuje, jest gdzieś niedaleko. Syn natomiast stojąc przy piecu dostrzegał cienkie pasemko dymu nad dachem facjatki, uśmiechał się do niego, bo wiedział, że matka przygotowuje mu posiłek. Z większą ochotą zabierał się wtedy do pracy, wyobrażając sobie, że „tam ukochana stara jego matka w bieluchnym czepku na głowie, w tołubku przepasanym różowym fartuchem, drobna, zwiędła, zgarbiona, szykuje dla niego jakiś barszcz wyśmienity lub wyborny krupnik”. Objawów miłości matczynej było więcej. Kiedy rano obserwowała śpiącego, zwlekała z momentem obudzenia go („Niech ta jeszcze ździebluchno pośpi (…)”). Gdy w porze obiadowej wpadał do domu, podsuwała mu skromny wprawdzie, lecz smakowity posiłek i nieraz oddawała mu swoją porcję, sama żywiąc się resztkami. Nadsłuchiwała jego kroków, gdy „zbiegał w trzech susach z facjatki na dół”. („Nogi jeszcze połamie (…) schody porozbija”- martwiła się). Wieczorem mogła się trochę nim nacieszyć, wysłuchując jego opowieści lub obserwując jego zabawę z kosem. Głaszcząc go po głowie, zapędzała do łóżka, by mógł odpocząć po ciężkim dniu pracy.